Po raz pierwszy był prezentowany w 1998 roku jeszcze jako model koncepcyjny. Wzbudził wtedy ogromne zainteresowanie zarówno wśród klienteli jak i konkurencji. Teraz po raz pierwszy wchodzi do sprzedaży cabrio Lexusa, model SC 430.
Do tej pory oferta Lexusa sprowadzała się do limuzyn. Widać jednak, że czegoś brakowało aby móc jeszcze lepiej stawić czoło konkurencji, zwłaszcza tej niemieckiej. Wśród perfekcyjnych limuzyn Lexusa brakowało po prostu kabrioletu. Zainteresowanie jakie wzbudził model koncepcyjny kabrioletu tylko przyspieszyło prace nad wdrażaniem projektu do produkcji i utwierdziło szefów firmy co do słuszności tej decyzji.
Nad przygotowaniem tego modelu pracowali projektanci japońscy i europejscy. Nietrudno dostrzec, że inspiracją były najlepsze i najpiękniejsze kabriolety jakie tylko powstały, i to w dodatku projektu włoskich mistrzów. Jak zresztą podkreślali przedstawiciele Lexusa, model SC 430 ma być bardzo prestiżowym i ekscytującym. Ma stanowić synonim luksusu. Stąd inspiracje czerpano w Europie nawet z drogich jachtów i willi, jakich pełno na francuskim lazurowym wybrzeżu. Poza charakterystycznie ukształtowanym przodem trudno jednoznacznie stwierdzić, że to "japończyk". Nie można absolutnie zarzucić, że czegoś mu brakuje. Spokojne linie doskonale łączą luksus wraz ze sportowymi ambicjami Lexusa.
Opadające ku tyłowi linie wieńczy dyskretny spoiler. W 25 sekund możemy mieć auto cabrio lub coupe. Tyle bowiem potrzeba aby metalowy dach, podobnie jak w Mercedesie SLK, "zniknął" w bagażniku samochodu. Interesujące jest jednak to, że cała operacja wymaga od kierowcy jednego ruchu ręką - wciśnięcia przycisku na desce rozdzielczej. Wszystko odbywa się automatycznie. Nie trzeba dachu odpinać ani zapinać od ramy przedniej szyby. I co równie ciekawe, po schowaniu dachu w bagażniku pozostaje jeszcze 365 litrów aby coś przewieźć, więc nie jest to tylko symboliczny bagażnik.
Wnętrze zostało zaprojektowane i wykonane z niezwykłą wręcz starannością. Żadna ze szlachetnych marek europejskich nie powstydziłaby się takiego wnętrza. Tu nie ma miejsca na żadne tanie imitacje i plastiki. We wnętrzu króluje tylko drewno i skóra. Drewno można wybrać jasne - klon, lub ciemne - orzech. Metody dokładnej obróbki wnętrza projektanci poznali w zakładzie Yamahy, gdzie powstają instrumenty muzyczne. Zestaw zegarów został zaprojektowany bardzo podobnie jak w Alfie Romeo 156: trzy zegary w głębokich obudowach. Na środkowej konsoli od góry przykrywany ekran nawigacji, później przyciski obsługi klimatyzacji i sprzęt audio. Klimatyzacja dostosowuje swoje działanie do warunków atmosferycznych oraz do tego czy w danej chwili dach jest schowany czy też nie. Natomiast sam sprzęt grający jest wartości dobrego samochodu. Choć są cztery siedzenia to jednak komfortowo będzie tylko we dwójkę. Komfortowo i sportowo, bowiem pod maską znalazł się silnik zapewniający odpowiednie osiągi. Prędkość maksymalna to 250 km/h, "setkę" ujrzymy po 6,4 sekundy, a wszystko to za sprawą silnika V8 o pojemności 4293 cm3 typu VVT-i. W ten sposób można było otrzymać 283 KM przy 5600 obr/min. Napęd jest przenoszony na tylne koła za pośrednictwem 5-stopniowej przekładni automatycznej. Przy próbach sprawdzania możliwości SC 430 pomocna może okazać się elektronika: najnowsze wersje ABS, EDB (rozdział siły hamowania), TCS (system kontroli trakcji), VCS (czuwa nad stabilnością w zakrętach - to samo co ESP), BA (zwiększa w razie potrzeby ciśnienie w układzie hamulcowym). Podróżujących chroni system poduszek przednich i bocznych, które napełniają się w zależności od siły uderzenia. Oprócz tego oczywiście pasy bezpieczeństwa z ogranicznikiem siły napięcia. Lexus podróżuje na 18-calowych obręczach z oponami o rozmiarze 245/40 ZR 18, które dodatkowo są zaopatrzone w czujniki na bieżąco informujące o ciśnieniu. Dostępne są też opony typu "runflat", które pozwalają na kontynuowanie jazdy po przebiciu opony przez 160 km, z prędkością nie przekraczającą 90 km/h.
Cabrio Lexusa z pewnością potrafi dostarczyć nie zapomnianych wrażeń, na które stać tylko tych z naprawdę grubym portfelem. Dlatego też dość rzadko będzie można go spotkać nie tylko na polskich drogach. Tym samym Mercedes ma kolejnego groźnego rywala wobec swojego SL. Ktoś posiadający odpowiedni zasób gotówki będzie musiał podrapać się w głowę, czy wybrać szacownego Mercedesa, czy ekscytującego Lexusa. Po raz pierwszy.
Copyright (C) Moto Forum by Norbert Szwarc