Lamborghini Canto to niedoszły następca wielkiego Diablo. Jedyny znany mi prototyp z tak bujną historią.
W roku 1998 z pomocą dla Lambo przychodzi Ferdynand Piech. Był on swoistym mesjaszem

wyciągną firmę z długów wciągając ją do VAG i zablokował ten nomen omen paskudny model Canto.
padam na pysk więc skopiuję tekst z lambo.com.pl a zdjęcia dam około 12h
Po przejęciu przez azjatycką korporację firma Lamborghini wpadła w spore kłopoty finansowe a przede wszystkim kadrowe. Pomimo tego konstruktorzy myśleli już nad następcą Diablo. Miał nim zostać nowy prototyp o nazwie Canto. W 1998r Lamborghini zostało przejęte przez Audi. Niestety dyrekcji giganta Canto w początkowej postaci się nie spodobał. Postanowiono zatem zmodernizować prototyp tak aby został zaaprobowany przez nowe szefostwo. Miał być gotowy na Salon Samochodowy w Genewie w marcu 1999r. Jego prezentacja nie miała być jednak równoznaczna z rozpoczęciem produkcji. Otóż Diablo miało pozostać w produkcji do 2001r, aż Canto nie zostanie dokładnie sprawdzony i przystosowany do użytku codziennego. Modyfikacjom poddano niemal całą tylną część pojazdu a przede wszystkim zmniejszono monstrualnej wielkości wloty powietrza. Z przodu niewielkim zmianom poddano światła. Projektanci postarali się także o zaprojektowanie fantastycznego wnętrza. Pod maską znalazł się silnik od Diablo GT. Jego moc została zwiększona z 575 do 640 KM. Canto odbył szereg prób na torze. W styczniu 1999 roku jego pierwsze nieoficjalne dane i zdjęcia pojawiły się w prasie. Niestety po raz kolejny Niemcy powiedzieli nie. Projekt został porzucony. Już wtedy trwały prace nad Murcielago.