Oficjalne wyniki GP Turcji:
Źródło: f1.com
I mój mały komentarz na temat wyścigu
Wyścig może nie był tak ciekawy jak w GP Węgier jednak było wiele ciekawych momentów w tym wyścigu. Na pewno wiele emocji dostarczył sam start po którym wiele bolidów zostało uszkodzonych. Było widać, że bolid Fisichelli został lekko zahaczony przy wjeżdżaniu w pierwszy zakręt, później już było tylko gorzej

Poza tym Klien przed tym pierwszym zakrętem mocno dohamował i wybił z rytmu innych kierowców. David Coulthard z tego co było widać zahaczył o bolid Kimiego, była też mowa o kontakcie obu bolidów McLarena, istna masakra

szczególnie na tak nowoczesnym torze, przypomnę, że był to dopiero 2 GP F1 na tym torze pod Istanbułem. Już po pierwszym okrążeniu uszkodzone bolidy musiały zjeżdżać do boksów, przykładowo i Fisichella i Heidfeld musieli zmieniać przednie spojlery w swoich bolidach, przy okazji zmieniano też opony. poza tym ich postoje w pit stopach trwały jak na moje zbyt długo, a to, że bolid Heidfelda mechanicy podnosili rękoma, a nie podnośnikami to już dla mnie wielka zagadka...

Najbardziej mi jednak żal mojego ulubieńca

Kimiego Räikkönena, ucierpiał również na tym pierwszym zakręcie, rozerwana opona, dojechał na pit lane, również bardzo długi postój zaliczył bo nie można było z tego co pamiętam resztek rozerwanej opony usunąć. Pech tego kierowcy dopełnił się po wyjeździe z pit lane. Na zakręcie nr 8, który składa się właściwie z 3-4 partii Kimi wyleciał z toru i uderzył z dość znaczną siłą w bandę...Prawdopodobnie miał po tej kolizji na początku problemy również z zawieszeniem i nie mógł zachować optymalnego toru jazdy. To chyba największy pechowiec w F1, a pomyśleć, że w zeszył roku wygrał na tym torze

Chciałbym żeby w końcu zaczął znów wygrywać. Podobała mi się postawa Roberta i to, że umiał sobie poradzić w tym zamieszaniu stworzonym przez kraksę na pierwszym zakręcie, ładnie to wszystko ominął

a 4 okrążenia po starcie dobierał się już (bez skojarzeń) do bardziej doświadczonych kierowców takich jak Rosberg, którego znakomicie wyprzedził

Na 12 okrążeń po starcie z wyścigiem pożegnał się Vitantonio Liuzzi, nomen omen na tym samym zakręcie na którym doszło do kilku kolizji po starcie. Być może tamten odcinek toru nie był dobrze nagumowany bo solidnie zarzuciło Vitantonio, a bolid zatrzymał się w dość niebezpiecznym miejscu więc na tor musiał wyjechać safety car (

) więc wielu kierowców na tym skorzystało zjeżdżając na pit stopy. Między innymi...obaj kierowcy Ferrari na raz

(bardzo rzadko to się zdarza w F1) co spowodowało, że Schumacher musiał czekać na dotankowanie swojego bolidu, celowo by chyba tego nie zrobili ? bo to w końcu przyczyniło się w jakimś stopniu do utraty 2 pozycji Schumachera ze startu, w końcu Alonso też zjechał w tym samym momencie co bolidy Ferrari na pit stop, ale Fernando wyjechał przed Schumacherem bo on musiał czekać, aż Masse obsłużą

Gdy safety car zjechał do boksów stawka trochę się pozmieniała. Kilka okrążeń później Fisichella, który przecież miał przymusowy pit stop z powodu kolizji ostro nadrabiał straty i wyprzedził między innymi Roberta Kubice, ale było widać, że Robert tak łatwo się nie da i moment po tym jak Fisichella wyprzedził Roberta, Robert chciał wyprzedzić Fisichelle

to również był całkiem ciekawy moment w tym wyścigu, szkoda tylko, że Kubicy nie udało się wyprzedzić Giancarlo. Kolejny pechowiec zakrętu numer 1

czyli Sakon Yamamoto zrobił dokładnie to samo co wcześniej Liuzzi czyli obróciło go i wyrzuciło z toru, na szczęście dalej niż Vitantonio i jego bolid nie stwarzał takiego zagrożenia. Później odpadł również Rosberg, no cóż problemy z bolidem, konkretniej chyba ciśnienie w jego bolidzie zaczęło spadać i musiał zjechać na pit lane i zakończyć wyścig. Ostatnim z tego co pamiętam pechowcem, który wyleciał z toru i zakończył wyścig był Christijan Albers na 11 okrążeń przed metą. A teraz znów o Robercie, ja osobiście nie mam zupełnie żalu o to, że zajął dzisiaj 12 miejsce. Przecież to dopiero jego 2 wyścig w F1 ! Musi się jeszcze wiele nauczyć, a tor na którym dzisiaj jeździł to wcześniej chyba tylko w telewizji widział

No popełnił kilka błędów, owszem, oczywiście nie tak poważnych jak na GP Węgier. Zdarzały się błędy na dohamowaniu, dwa razy wyjechał poza tor, za drugim razem miał szczęście, że pobocze było takie szerokie bo inaczej mogło by się to skończyć inaczej. Ale nawet Schumacher dzisiaj popełniał takie błędy więc można to zrozumieć

Zapowiadało się, że będzie to udany weekend dla teamu BMW Sauber, w końcu obaj kierowcy podczas kwalifikacji byli w pierwszej 10 no, ale cóż skończyło się jak się skończyło

Słowa uznania należą się dla zwycięscy tego wyścigu. Massa w ten weekend dużo osiągnął, zdobył w końcu pierwsze pol position, a przede wszystkim odniósł pierwsze zwycięstwo w F1, a przypomnę, że w tym sporcie jeździ już 4 sezon. Cieszę, się też, że Alonso obronił drugie miejsce i nadal nie daje się dogonić Schumacherowi w klasyfikacji kierowców. Następny wyścig za dwa tygodnie, na torze Monza we Włoszech, tam na pewno tez Ferrari będzie chciało triumfować bo to w końcu ojczyzna Ferrari
