Pią, 15.01.2016, 9:09

Pią, 15.01.2016, 9:32
Do Birmingham, wraz z Arrinerą i jej twórcami, pojechali także młodzi sportowcy: Gosia Rdest i Maciej Dreszer. Tym samym po raz pierwszy motorsport na tak ważnych targach promować będzie zespół ambasadorów: polski samochód, polski zespół i polscy kierowcy wyścigowi.
Autosport International - The Racing Car Show w Birmingham to jedna z najważniejszych i najstarszych imprez targowych związanych z motosportem w Europie. W 2016 organizowana jest po raz dwudziesty piąty. W dniach 14-17 stycznia 2016, na powierzchni ponad 300 000 m² będzie można zobaczyć wszystkie rodzaje pojazdów związanych ze sportem motorowym, od kartingu po Formułę 1, oraz najważniejsze w tej branży firmy, producentów i dostawców technologii.
Autosport International to impreza, która naprawdę gromadzi pod jednym dachem cały świat sportów motorowych. Dwa pierwsze dni 14 i 15 stycznia będą poświęcone profesjonalistom i spotkaniom biznesowym branży motor sportu. Natomiast 16 i 17 stycznia będą otwarte dla publiczności-fanów motor sportu, który w Wielkiej Brytanii cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
Już pierwszego dnia imprezy odbył się światowy debiut Arrinery Hussarya GT.
- Docelowo chcielibyśmy, by projekt Arrinera składał się z trzech elementów: polskiego samochodu, zespołu polskich inżynierów i projektantów oraz polskiego kierowcy wyścigowego. Samochód i zespół już mamy, teraz rozmawiamy z polskimi kierowcami wyścigowymi, aby jeden z nich poprowadził Arrinerę podczas wybranych wyścigów w 2016 roku - mówi Piotr Gniadek, wice Prezes Arrinera Automotive S.A.
Kierowców Arrinera ostatecznie jeszcze nie wybrała, ale postanowiła do Birmingham zabrać ze sobą dwie dodatkowe osoby - Gosię Rdest i Macieja Dreszera. Zarówno Rdest, jak i Dreszer to świetni kierowcy wyścigowi mogący się pochwalić doskonałymi wynikami sportowymi oraz zwycięstwami w ważnych, międzynarodowych wyścigach samochodowych. - Naszym zdaniem są świetnymi ambasadorami polskiego motosportu na świecie i taką właśnie będą odgrywać rolę na stoisku Arrinery podczas targów w Birmingham - wyjaśnia Gniadek.
Arrinera Hussarya GT to pierwszy polski samochód wyścigowy w klasie GT. Stylistyka tego samochodu jest wyrazem dążenia do uzyskania optymalnych własności aerodynamicznych, a co za tym idzie uzyskanie najlepszych osiągów na torze wyścigowym.
Nadwozie oraz elementy aerodynamiczne zostały opracowane wspólnie z Politechniką Warszawską pod przewodnictwem prof. Janusza Piechny. Ich zadaniem jest wytworzenie jak najlepszego docisku do podłoża, przy jak najmniejszej utracie na prędkości i przyspieszeniu.
Arrinera Hussarya GT napędzana jest przez centralnie umieszczony silnik V8 o pojemności 6,2 l, który generuje (w zależności od konfiguracji) od 420 do 600 KM oraz od 580 do 810 Nm. Napęd trafia na tylną oś. Jednostka współpracuje z sekwencyjną 6-cio biegową skrzynią Hewland LLS, sterowaną półautomatycznie przy pomocy łopatek przy kierownicy. W aucie zastosowano sterownik Pectel SQ6M wraz z systemem kontroli trakcji. Za odczyt i zapis parametrów pojazdu odpowiada Cosworth ICD Pro.
Założeniem twórców Arrinery jest, by wyścigowa Arrinera Hussarya GT jeszcze w 2016 roku wzięła udział w wyścigach klasy GT, promując markę wśród potencjalnych nabywców oraz dostarczając projektantom i inżynierom dodatkowych informacji niezbędnych do udoskonalenia drogowej wersji auta, czyli Arrinery Hussarya.
Czytaj więcej na http://motoryzacja.interia.pl/samochody ... Id,1954397
Pią, 15.01.2016, 22:22
Wto, 19.01.2016, 22:38
Wto, 19.01.2016, 22:43
Śro, 20.01.2016, 9:45
Pią, 05.02.2016, 8:19
Czw, 23.06.2016, 7:39


Pią, 24.06.2016, 17:42
Sob, 25.06.2016, 20:36
offloldowiec napisał(a):Chyba nic wiecej nie trzeba dodawac do tego filmu
Nie, 26.06.2016, 3:22
Nie, 26.06.2016, 22:28
Pon, 27.06.2016, 20:49



Wto, 29.11.2016, 15:00
Arrinera Hussarya GT, czyli jeden z najgłośniejszych projektów motoryzacyjnych, został oficjalnie wyceniony. Na chwilę obecną w sprzedaży znaleźć można auto w specyfikacji GT3, dopiero później pojawią się egzemplarze dopuszczone do ruchu.
Pierwsze informacje na temat polskiego supersamochodu pojawiły się już w 2008 roku. Prototyp Arrinery można było zobaczyć już w 2011 roku. W tym roku Hussarya jako pierwszy polski samochód zaprezentowała się na Festiwalu Prędkości w Goodwood, czyli jednej z najważniejszych imprez motoryzacyjnych na świecie.
Arrinera w specyfikacji GT3 ma centralnie umieszczony silnik V8 o pojemności 7 litrów i mocy 505 koni mechanicznych, sześciobiegową skrzynię Hewland, zawieszenie marki Ohlins i hamulce o średnicy 380 milimetrów z sześcioma tłoczkami. Waga auta to mniej niż 1250 kilogramów.
Nad konstrukcją polskiego supersamochodu pracowali między innymi specjaliści z Politechniki Warszawskiej. Hussaryę GT wyceniono na 229 tysięcy dolarów, lecz trzeba liczyć się z zakupem obowiązkowego pakietu części za 69 tysięcy dolarów.
Producent planuje zaprezentować pod koniec przyszłego roku równie ekstremalny, lecz już dopuszczony do ruchu pojazd. Później można spodziewać się auta przygotowanego do codziennego użytku, z luksusowym wnętrzem i wyszukanymi dodatkami
Wto, 29.11.2016, 15:44
RR ltd Co. napisał(a):Arrinera Hussarya GT, czyli jeden z najgłośniejszych projektów motoryzacyjnych, został oficjalnie wyceniony. Na chwilę obecną w sprzedaży znaleźć można auto w specyfikacji GT3, dopiero później pojawią się egzemplarze dopuszczone do ruchu.
Pierwsze informacje na temat polskiego supersamochodu pojawiły się już w 2008 roku. Prototyp Arrinery można było zobaczyć już w 2011 roku. W tym roku Hussarya jako pierwszy polski samochód zaprezentowała się na Festiwalu Prędkości w Goodwood, czyli jednej z najważniejszych imprez motoryzacyjnych na świecie.
Arrinera w specyfikacji GT3 ma centralnie umieszczony silnik V8 o pojemności 7 litrów i mocy 505 koni mechanicznych, sześciobiegową skrzynię Hewland, zawieszenie marki Ohlins i hamulce o średnicy 380 milimetrów z sześcioma tłoczkami. Waga auta to mniej niż 1250 kilogramów.
Nad konstrukcją polskiego supersamochodu pracowali między innymi specjaliści z Politechniki Warszawskiej. Hussaryę GT wyceniono na 229 tysięcy dolarów, lecz trzeba liczyć się z zakupem obowiązkowego pakietu części za 69 tysięcy dolarów.
Producent planuje zaprezentować pod koniec przyszłego roku równie ekstremalny, lecz już dopuszczony do ruchu pojazd. Później można spodziewać się auta przygotowanego do codziennego użytku, z luksusowym wnętrzem i wyszukanymi dodatkami
se.pl
Wto, 13.12.2016, 16:18
Nie pomogła reklama z wicepremierem Mateuszem Morawieckim w roli głównej. Arrinera, tworząca polski supersamochód Hussarya, nie potrafiła zebrać 10 mln zł.
Zarząd spółki Arrinera zdecydował o zawieszeniu publicznej subskrypcji akcji serii H. Stało się tak ze względu na złą sytuację na alternatywnym rynku New Connect, który na giełdzie w Warszawie miał być m.in. polem do zbiórki kapitału na innowacyjny biznes. Inwestorzy prawie zupełnie stracili zainteresowanie rynkiem.
- Przyczyną zawieszenia publicznej subskrypcji akcji serii H w ramach oferty publicznej jest aktualna niekorzystna sytuacja na rynku pierwotnym, w zakresie spółek notowanych w alternatywnym systemie obrotu - wprost potwierdza spółka w komunikacie.
Środki wpłacone przez inwestorów tytułem objęcia akcji serii H mają być zwrócone w ciągu trzech dni. Arrinera, notowany na NewConnect producent pierwszego polskiego samochodu wyścigowego, chciał zebrać 10,1 mln zł netto (inwestorzy mieli płacić po 10,8 zł za akcję). Środki z emisji miały zostać przeznaczone na rozwój działalności, w tym właśnie na rozpoczęcie produkcji samochodu wyścigowego klasy GT3.
Arrinera w ostatnich tygodniach bardzo zabiegała by zebrać potrzebne pieniądze. Nie dalej jak pod koniec listopada nową, wyścigówkę obejrzał i pochwalił nawet wicepremier Mateusz Morawiecki.
- Jestem pełen podziwu, że udało się skonstruować taki produkt - mówił wicepremier Mateusz Morawiecki, oglądając Arrinerę Hussaryę GT. - Na razie w krótkich seriach, ale liczę, że wkrótce w bardzo długich i że to będzie rozsławiało polską myśl techniczną w świecie - dodał.
Co dalej? Na razie twórcy auta w przyszłym roku chcą sprzedać 10 pojazdów przewidzianych wyłącznie do wyścigów GT, a więc nieprzystosowanych do poruszania się po drogach publicznych.
Pieniądze mają być z kolejnej oferty publicznej, nowy jej termin spółka obiecała podać w odrębnym raporcie.
Pewne jest jedno, szefowie spółki są zdeterminowani i nie poddają się szybko. Pięć lat temu, gdy prezentowano model Arrinera AH1 - muskularny i luksusowy wóz mający konkurować z Lamborghini i Ferrari - premiera nie była udana. W pokazowym egzemplarzu dziennikarze dopatrzyli się wielu zapożyczeń, od Audi począwszy, na Oplu skończywszy. Gdy jeden z radiowców nazwał Arrinerę repliką, firma pozwała go do sądu. Wokół auta zaczęły narastać złe emocje.
W zeszłym roku Arrinera zmieniła jednak strategię i zamiast luksusowych superaut postawiła właśnie na wyścigówki. Ich odbiór jest zdecydowanie lepszy.
Największym akcjonariuszem Arrinery jest notowany na NewConnect fundusz Erne Ventures, który kontroluje blisko 70 proc. akcji spółki.
Wto, 13.12.2016, 18:03